Warzywnik to rzecz bez, której nie wyobrażam sobie działki. Uwielbiam rano lecieć na warzywnik, narwać szczypioru, rzodkiewek i ze śniadaniowego białego sera uczynić prawdziwą ucztę dla oczu i podniebienia.
W tym roku, że względu na rewolucję nawodnieniową wysiewałam i sadziłam dość późno ale plony są! Oto dowody :)
A z tego co powyżej powstała przepyszna sałatka :)
Pracy przy warzywniku jest sporo. Gdy skończę pielić dwunastą skrzynię mogę wracać do pierwszej ;) Ale nie ma to jak własne warzywa! I warto! na prawdę warto.
W ramach eksperymentu spróbuje "podwiesić" ogórki. Ciekawe czy w tym roku będzie co podwieszać bo szczerze mówiąc ogórki u nas jakoś kiepsko rosną....
Ogólne spojrzenie na warzywnik:
I troszkę zbliżeń... Pomidorki z "Pomidorolandii" ładnie rosną:
Fasolka szparagowa w tym roku również nie zawiodła :)
I różności: seler, czosnek, koper i ogórki.... koper ma niesamowity zapach! Dla mnie to zapach lata :)
Marchew, por, czosnek i kalarepa, która postanowiła zdrewnieć ;) Człowiek całe życie się uczy a ja nauczyłam się, że kalarepę trzeba cieniować ;)
Brukselka, koper i groszek cukrowy.
Rzodkiewki (drugie siew), sałata, seler i fasola "Jaś". Pierwszy raz moje sałaty zawiązały główki!
Marchew i cebula.
I kwiaty, których moim zdaniem na warzywniku zabraknąć nie może: kosmosy :)
Kolorowym akcentem kończę i pozdrawiam serdecznie :)
Gośka


