sobota, 22 grudnia 2012

Święta, Święta, Święta...

...wielkimi krokami zbliżają się Święta :) Lubie ten czas mimo bieganiny po sklepach i wariactwa w kuchni. 


To magiczne chwile, które zdarzają się raz w roku, magiczne zapachy.... zapach choinki, zapach pierogów, zapach świątecznych ciast... Ciepło zapalonych świec i lampek.... sama magia.

...więc Kochani moi 

Chciałabym Wam życzyć by te Święta, choć zabiegane, były bardzo radosne, rodzinne i ciepłe. By magia w Waszych domach zapanowała chociaż na chwilkę. Byście w tych magicznych chwilach cieszyli się sobą na wzajem. By Wasze dzieci i wnuki na długo zapamiętały te wyjątkowe chwile...
Wesołych Świąt kochani!


Pozdrawiam cieplutko
Gosia :)


piątek, 14 grudnia 2012

Mamo, czy....

...właśnie, od tego się wszystko dzisiaj zaczęło. Mieliśmy zrobić obiad i zrobiliśmy ale... 
Zaczęło się niewinnie od "miąchania" mięsa na kotlety mielone.


Po upływie chwili padło pytanie... "Mamo, czy te kotlety muszą być takie jajowate?" Popatrzyłam na te kotlety i wydały mi się faktycznie takie.... nijakie. Błysk (zupełnie nie przemyślany) pojawił się w mojej głowie i powiedziałam: "Nie, nie muszą. Zrobimy je w kształcie serduszek, gwiazdek i kwiatków". Jakaż była radość! 


...a ja, jak to matka-wariatka zamiast robić kotlety przez 10 minut robiłam je przez 40 ;) 
Jednak z kotletów zostało jedynie wspomnienie a ja nigdy nie widziałam, żeby Kuba zjadł 3 kotlety na jedno posiedzenie.
...czyli? Warto czasem czegoś nie przemyśleć ;)

Pozdrawiam Was ciepło :)


czwartek, 13 grudnia 2012

Pakuj się!

...ano właśnie, czas pakowania. Na rynku dostępnych jest teraz tyle różności do pakowania, że można się pogubić. Ja jednak lubię zrobić coś sama. Nie bardzo jestem za pstrokatymi ozdobami, wolę coś naturalnego. Dlatego bardzo często używam zwykłego, burego papieru do pakowania. W tym roku wymyśliłam też zawieszki na prezenty - i tu rozwiązuje się tajemnica gwiazdek z masy solnej ;)


Dla koloru dodałam jedynie tekturkę czerwoną pod etykietki z imionami. Dla dodania blasku maleńkie dżety krawieckie.



Niestety, bardzo często mam problem z zapakowanie jakichś prezentów... a to ze względu na ich kształt. Tak na przykład było z zestawem miseczek, które nie były w nic opakowane przy sprzedaży. Wymyśliłam sobie więc taki sposób: 


Wycinam długi prostokąt, który "obejmuje" miseczkę ale jest na tyle szeroki, że da się założyć na pokrywkę. Owijam nim miseczkę i przyklejam taśmą.


Nadmiar papier zaginam na zasadzie zakładek i sklejam razem. Wycinam kółko mniejsze niż pokrywka miseczki i naklejam na moje zakładki. Analogicznie robię ze spodem prezentu. Teraz tylko ozdobić i voilà


Gdzieś podpatrzyłam też, jak dziewczyny z rożnych blogów szyją papier. Bardzo mi się to podobało :) Pomyślałam trochę i wymyśliłam sobie torebki - koperty.


Wycięłam kwadrat z szarego papieru o wymiarach 24x24 (takie torebki akurat były mi potrzebne ale wymiar może być dowolny). Złożyłam na pół i rozcięłam złożony bok. Górę prostokąta złożyłam żeby powstała "klapka" i zrobiłam na środku dziurkę dziurkaczem.


Przeszyłam całość na maszynie i gotowe :)



Miłego pakowania! 

wtorek, 11 grudnia 2012

Prezenty, prezenciki...

...czy mały czy duży KAŻDY lubi je dostawać. Nie znam nikogo kto by tego nie lubił ;) No właśnie... tylko co wybrać, żeby obdarowanemu się podobało? 
Jako, że ogrodnikiem się staje uwielbiam gdy ktoś robi mi ogrodowy prezent. Produktów na rynku jest bardzo dużo ale są też narzędzia, moim zdaniem, wyjątkowe, takie, o których się marzy :) Ja znalazłam narzędzia moich marzeń i jestem szczęśliwą posiadaczką jednego z nich. To mój ogrodniczy skarb: 


Takich narzędzi wyjątkowych znajdziecie całe mnóstwo tutaj:

http://sklep.ogrodowisko.pl/

Są szpadle, grabie, widły, sekatory, łopatki i przeróżne przyrządy, które ułatwiają prace w ogrodzie. Narzędzia są lekkie, wykonane ze stali nierdzewnej i drewna dębowego.


Prócz narzędzi znajdziecie też akcesoria ogrodnicze takie jak rękawiczki czy podkładkę pod kolana. Są też śliczne domki dla owadów. 
Każdy ogrodnik będzie zachwycony gdy obdarujemy go takimi cudami :)


Jednak ogród to nie tylko narzędzia... to także dekoracje. Która z nas nie lubi dekorować domu? ;) 
Dla mnie ogród jest przedłużeniem domu. Uwielbiam ubierać go w piękne lampiony i drobne dekoracje, które można zawiesić na gałązkach drzew, drzwiach wejściowych czy postawić po prostu na ziemi.
Takie rzeczy znajdziecie tu:



Mam cichutką nadzieję, że Mikołaj przeczyta... ;)

Pozdrawiam Was ciepło.






poniedziałek, 10 grudnia 2012

Gwiazdki


 ... i inne różności na Święta można wyczarować z ... masy solnej :) Przepis jest prosty:
1 szklanka mąki
1 szklanka soli
0,5 szklanki wody
Jedynie nasza wyobraźnia może ograniczyć to co z niej powstanie. My robiliśmy gwiazdki ale nie zdradzę na razie w jakim celu - o tym napiszę później ;)



...jak widać wszystko robią "małe rączki" ;) Zabawa przednia, trochę sprzątania ale co tam... Radość tworzenia i spędzony czas razem - to jest najważniejsze.

Gwiazdki gotowe do suszenia w piekarniku ;)


Spróbujcie swoich sił! :) Miłej zabawy...

sobota, 8 grudnia 2012

Biało, zimno ale....

   ...to czas zabawy! :) Pamiętam, że gdy byłam małą dziewczynką uwielbiałam zimę. Mało, że zwiastowała ona świetną zabawę śniegową to jeszcze nadejście Mikołaja. Teraz, gdy jestem TROSZKĘ (; starsza wolę posiedzieć pod ciepłym kocem na fotelu... Jednak zamieniłam dziś ciepły koc na ciepłe buty i czapkę, i udaliśmy się na pierwsze w tym roku szaleństwo śniegowe do Dziadków ;)
 
   Jak to mówią... najpierw praca...




...później przyjemność 





   Każdy koc i każde ciepłe kapcie bym oddała by tylko usłyszeć te okrzyki radości i zobacz uśmiech na czerwonej od mrozu buźce naszego Kuby.
   I jak tu nie kochać zimy? ;)
 



piątek, 30 listopada 2012

Miłość do łopaty...

   ...no różne ludzie mają miłości, ja akurat do łopaty i muszę powiedzieć, że to miłość odwzajemniona :) Od kwietnia 2011 łopata towarzyszy mi zawsze. Nie zdarzyło się by moja wizyta, w moim ukochanym miejscu na ziemi nie skończyła się tańcowaniem właśnie z nią.
   ...i się zaczęło. Oczywiście na początku bez żadnego planu, ładu i składu. Myślałam, że jakoś to będzie i dam radę. Zaczęłam więc sadzić pierwsze rośliny, większość to podarunki od dobrych duszyczek :) Jakaż byłam dumna z tych pierwszych nasadzeń. Na rabacie przed domem posadziłam hortensję 'Limelight', hosty, żurawki i paprocie.



Powstało też bukszpanowe koło, które miało być wytyczeniem miejsca zabaw dla naszego Kuby... Tylko kto tam dojrzy bukszpany??? ;) 


...jaka była radość gdy zaczęła się zielenić trawa...



...po dwóch tygodniach trawa wyglądała już nieco lepiej ;)


   Pod koniec maja mogliśmy już usiąść na dużym tarasie, który został wyłożony drewnem i podziwiać widok na jezioro, i resztę ogrodu (dokładnie 21 maja 2011 zjedliśmy nasz pierwszy obiad na tym tarasie). Oczywiście prócz kółka bukszpanowego nie było tam nic więc postanowiłam potańcować z łopatą i tak powstała kolejna rabata. Miała to być rabata bylinowa.


   W połowie czerwca dowiozłam troszkę roślin ;)   




...przymiarka i sadzenie :)



   ...pękałam z dumy ;) Na rabacie wylądowały ostróżki, bodziszki, floksy, rozchodniki, szałwia omszona, jarzmianka, jeżówka, kocimiętka, przywrotnik ostroklapowy i miskanty. Natomiast rabata przed domem po niecałym miesiącu wyglądała tak: 


   Zakupów roślinnych robiłam dużo. Uwielbiam jeździć do szkółek i buszować po nich, czuć tą adrenalinę gdy szukam TEJ rośliny. To jest uczucie nie do opisania, nawet kupno nowych butów czy sukienki nie wywołuje u mnie takiej emocji ;) Nie lubię wyjeżdżać z działki ale humor poprawia mi zawsze fakt, że będę sobie mogła znowu pobuszować w szkółkach. Żeby mieć pretekst do kolejnych zakupów wymyśliłam sobie rabatę różaną ;) 
   Mąż się nie ucieszył bo zaplanowałam ją w miejscu gdzie była kupa piachu. Musieliśmy go zabrać i nawieźć dobrej ziemi. Biedak, nie dość, że woził ziemię to jeszcze Kuba na tej taczce pełnej ziemi kazał się wozić ;) W każdym bądź razie rabata została przygotowana do sadzenia.



   Posadziłam na niej róże okrywowe Bonica, lawendę oraz powojniki. Bonica okazała się niezawodną różą i polecam ją każdemu początkującemu ogrodnikowi.



   Będę teraz nieobiektywna ale.... to wszystko przez zaślepiającą miłość do tego miejsca :) Nigdzie nie ma tak pięknej tęczy jak w Kubusiowie. Czerwiec to miesiąc, w którym można ją obserwować bardzo często. No sami zobaczcie...



   Tak o to skończyły się moje kwietniowo-czerwcowe tańce z łopatą....

...cdn.


Chciałam Wam serdecznie podziękować za to, że zaglądacie do Kubusiowa, za Wasze komentarze. To miło wiedzieć, że piszę się nie tylko dla siebie ale także na innych. Bardzo dziękuję i pozdrawiam serdecznie.
Gośka